|
Archiwum
Zakładki:
Czytam te blogi
Gierki - głupawe, ale je lubię
Mądre, ciekawe, interesujące...
Różności
Śmiesznie
Urzęduję pod wskazanym numerem GG: 6634258
|
Piszę bez używania świadomości, słowa spływają od razu z podświadomości,
przez palce na klawiaturę.
wtorek, 16 grudnia 2008
283.
12:17 Tak sie zastanawiam czy to, że interesują mnie wyłącznie mężczyźni starsi ode mnie o 10-15 lat jest normalne? Dopuki kilku znajomych mi nie powiedziało, że to conajmniej dziwne, nie zastanawiałam się nad tym. Może to efekt tego, że ojciec nie za bardzo był mną zainteresowany przez całe dzieciństwo? Nadrabiał zabawkami, słodyczami. Może znowu szukam dziury w całym? Szal jest starszy ode mnie o 9 lat ale robi wrażenie jakby był przed 40-stką. Mi to zupełnie nie przeszkadza. Zakochałam się w nim na maksa. Jest cudowny. On mówi, że też kocha ale nie umiem mu uwierzyć. Miał być moją przygodą, a tutaj takie uczucia się narodziły. Urosły mi takie skrzydła z tej miłości, że nie mieszczę się w moim pokoju z nimi hehe ;)
środa, 22 października 2008
282.
23:22 Chyba zaczynam się zakochiwać. Nie wolno mi. Dzisiaj mu powiedziałam, że jest dla mnie najważniejszy, bo był zazdrosny, że poszłam z kolegą na piwo. Zapytałam czy jest pewny aby tak nadal było. Odpowiedział tak, że zrozumiałam, że unika odpowiedzialności. A zazdrosny jest o mnie strasznie. Bez sensu jest. On ma żonę. Nieciekawie się chyba wpakowałam. Kwiaty mi rano dzisiaj przyniósł.
niedziela, 19 października 2008
281.
21:46 Nie miałam się nim przejmować, a tu popatrz. Pewne nieporozumienie, napisałam smska wyjaśniającego i przepraszającego i cisza. Chciałam jeszcze napisać czy jest zły ale stwierdziłam, że jeżeli się obraził to lepiej dać mu spkój dzisiaj. Tylko, że zołądek od razu zaczął boleć i wogóle stresik.
czwartek, 16 października 2008
280.
23:41 Jest pewien facet. Nazwę go Szal. Pojawił się tak niespodziewanie i tak jest z nim dobrze.
Po tygodniu znajomośći z nim dowedziałam się, że ma żonę i dwójkę dzieci. Niby z żoną nie mieszka już dawno ale rozwodu z nią nie chce. Ma z żoną kontakt duży. Szal mieszka u swojej matki z dziećmi i jego żona często tam bywa. Ostatnio jego matka pojechała do szpitala i jego żona się wprowadziła na te dwa tyg do nich bo nie miałby się kto dziećmi zająć. Nie przeszkadza mi to, że jestem jego kochanką. Spotykamy się jest miło, w łóżku też jest cudownie. Przedstawiłam go moim znajomym, którzy byli przeciwni tej znajomości na początku, teraz go polubili. Rozmawialiśmy szczerze, że niema mowy o żadnej miłośći między nami, czyli w sumie takie spotkania bez zobowiązań. Gdy widzę jak on się w tą naszą znajomość angażuje, ja też popuszczam i mam motyle w brzuchu. Nie chcę się bytnio angażować bo to nie ma sensu ale to się chyba samo robi hehe. Zrezygnowłam z innych spotkań z facetami, jest tylko on, a to już w moim przypadku coś znaczy. Dzisiaj do niego zadzwoniłam i odebrała jego żona. Miała bardzo przyjemny i miły głos. Chciała wiedzieć z kim rozmawia i nie chciała mi dać go do telefonu. Kulturalna rozmowa ale wywarla na mnie wrażenie. Po chwili Szal do mnie zadzwonił i powiedział, że był w toalecie i ona wtedy odebrała ten telefon. Głupio mi się zrobiło bo nie chciałabym robić mu nieprzyjemności w domu. Powiedział, że nic się nie stało. Nadal jestem w szoku. Dało mi to do myślenia czy aby lepiej skończyć tą znajomość bo prawdopodobnie nic dobrego z tego nie wyniknie.
czwartek, 18 września 2008
279.
23:52 Wczoraj szłam troszkę szybciej spać, ale bardzo źle spałam i się nie wyspałam. Wstałam tak jak postanowiłam o godz 10, ale o 16 padłam spać na 3 godziny znowu. Spotkałam się z Mordkiem wieczorkiem. Szkoda, że mu chodzi tylko sek. Bardzo mi się podoba. Kochaliśmy sie w jego aucie na tylnym siedzeniu. Mam fioła na punkcie tylnego siedzenia, uwielbiam się tak kochać hehe. Chiałam spróbować na masce ale było za zimno hee
środa, 17 września 2008
278.
16:21 Ale mi sie porobiło. Chodzę spać ok godziny 4 nad ranem, wstaję o godz 15. Cały dzień do dupy. Nie jestem w stanie nic zrobić, tylko troche sprzątam kuchnię bo tam ciągle bałagan. Od dwóch dni nastawiam sobie budzik, ale i tak nie jestem w stanie wyjść z łóżka. Dzisiaj postanowione, kładę sie o godz 22.
18:07 Czasem staram się zmusić do przytulenia mamy. Chciałabym to robić, aby przestało być to dla mnie takim wysiłkiem i problemem. Dzisiaj się przytuliłam. Bardzo mocno sie przy tym wzruszyłam, prawie łzy poleciały. Zawsze to jakiś krok do przodu.
wtorek, 16 września 2008
277.
15:11 Miałam zacząć od poniedziałku pisać bo potrzebuje tego, a mam jakąś dziwną blokadę. Na razie nie wybieram się na studia, bo ostatnio nic nie zaoszczędziłam i dodatkowo zrezygnowałam od września z pracy. Czyli siedzę na dupie z matką w domu. Nie jest łatwo, mam nadzieję, że nowa praca będzie szybko. Ciężko mi znależć bo uważam że do niczego się nie nadaję, że nigdzie sobie nie poradzę. Mam problem z tym. Na razie tyle. Później spróbuje napisać coś optymistycznego.
wtorek, 29 lipca 2008
276.
15:26 Od kilku dni rodzi się w mojej głowie myśl, aby wybaczyć matce, a tak naprawde, to również ojcu, krzywdę jaką mi zrobili. Nie wiem czy dam radę. Nie wiem czy dam radę być na tyle mądra i silna. Przeczytałam o wybaczaniu artykuł i to dało mi do myślenia.
poniedziałek, 14 lipca 2008
275.
10:41 Zawsze sobie obiecuję, że będę tu pisać częściej i nie wychodzi mi to nawet troche. Ostatnio chorowałam, nie byłam w pracy w zeszłym tygodniu. W weekend mocno zaszalałam, kilka knajpek i dyskotek zaliczonych z Bratem, dwie weekendowe noce nieprzespane. Za to wczoraj nie mogłam zasnąć i dzisiaj w pracy ciężko mi troche. Brązowooki chciał się wczoraj spotkać, ale ja byłam naprawde zmęczona tym weekendem i odmówiłam. Zresztą Ktoś też mnie zapraszał do siebie ale cały dzień siedziałam w piżamie i zastanawiałam się o co chodzi hehehehe. Niezły reset. Z Chudą to stosunki bardzo zimne. Nie rozmawiamy już chyba od tygodnia. Ja siedziałam chora cały tydzień w domu i jedynymi osobami, które zainteresowały się moją osobą to był Brat i Grzybek. Grzybek to przyjaciel i kochanek Chudej. Poznała nas ponad rok temu i się teraz całkiem zaprzyjaźniliśmy. Jest jasne, że między mną i Grzybkiem nigdy nic ze stosunków damsko-męskich nie będzie więc taka mała przyjaźń się nawet zawiązała. Poza tym biorę hormony. Pryszcze znikają ale znowu rosną mi piersi i muszę się pilnować z jedzeniem bo łatwo tyję po tych tabletkach. Ogólnie nie jest dobrze bo wiecznie brakuje mi pieniędzy i się nie za bardzo ostatnio lubię.
środa, 09 lipca 2008
274.
18:46 Nie do wiary ale właśnie zwierza mi się na gadu Brązowooki. Ta kobieta chyba go olała, a on zaangażował w ten związek uczucia. Nie ma łatwo teraz. Mowi, że pobędzie teraz sam troche i się pozbiera. Może trzeba będzie go pocieszyć? hehehehehe
wtorek, 01 lipca 2008
273.
23:37 Znowu spałam po pracy i przespałam cały dzień. Miałam niefajny sen. Śniło mi sie, że wróciłam z pracy i w domu była pani psycholog od terapii rodzinnych, a mój dom wyglądał jak ring. Gdy weszłam do mieszkania, mama sobie gdzieś poszła, a ta pani psycholog osaczyła mnie pytaniami. "Dlaczego unika pani ojca?", "A jeżeli już jest pani w domu, dlaczego siedzi pani zamknięta w swoim pokoju?". Dziwne to. Ja w domu właśnie najmniej unikam ojca i najlepiej się z nim dogaduję.
piątek, 27 czerwca 2008
272.
10:24 Mam dni płodne i mam chcicę ogromną. Spałam dzisiaj znowu u Kosiora. Mało o nim piszę ostatnio. Coraz częściej powtarza o tym, abym się do niego przeprowadziła. Nie chcę. On myśli, że jestem w nim zakochana i nie chcę aby się wyda ło. On nie wie, że ja nadal kocham Łysego. A może sobie to wmawiam i już mi przeszło?
czwartek, 26 czerwca 2008
271.
16:37 Wracałam dzisiaj z pracy i przez okno zobaczyłam Łysego jak szedł z dziewczyną za rękę. Słabo mi się zrobiło. Nadal mi słabo. Bez sensu, że mi tak przykro. Chcę już zapomnieć. Chcę aby to było dla mnie obojętne.
wtorek, 24 czerwca 2008
270.
10:55 Wiem, że to nie facet dla mnie, a jednak ciężko się od nego uwolnić. On niby coś do mnie czuje, ale się boi. Wczoraj mi powiedział, że oprócz mnie są jeszcze trzy kobiety, które mu się podobają. Nawet nie potrafię nazwać co do niego czuję, bo kocham nadal Łysego, ale on o tym nie wie. Płakałam, gdy wróciłam do domu. Zbierało mi się długo, może teraz będzie mi łatwiej. Przecież nie ma sensu już z nim cokolwiek. Im dłużej, więcej z nim przebywałam, tym bardziej mi zależało. Chociaż założenia były troszkę inne. Postanowiłam, że odpuszczę. Przestanę pisać, postaram się w tych miejscach nie bywać. Bardzo mi żal, ale tak chyba będzie lepiej. Przecież z góry wiadomo, że to i tak do niczego nie doprowadzi.
środa, 18 czerwca 2008
269.
15:27 To nie jest tak, że ja mam pecha. To jest tak, że ja jestem popaprana. Nie wiem jak powinno być normalnie. Nie wiem jak zauważyć, co we mnie jest popaprane, a co tu myśleć jak to naprawić. Do tego jak radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami, jak zmienić sposób myślenia. Jak sobie poradzić z tym tchórzostwem, bezczynnością. Co jest prawidłowe, a co nie. Wszystko jest problemem.
poniedziałek, 16 czerwca 2008
268.
15:26 Łysy w sobote do mnie zdzwonił. Odwiedził go kuzyn z żoną i Łysy zaprosił mnie na drinka. Opierałam się ale jednak pojechałam. Zostałam na noc, ale rano uciekłam jak spał bez pożegnania. Bałam się z nim spotkać po zerwaniu, ale było fajnie. Był zachwycony moim wyglądem, bardzo zadowolony. Kochaliśmy się kilka godzin, było cudownie. Jak się kochaliśmy to powtarzał, że mnie kocha. Ale ja mu już nie wierzę. Jak się obudził w niedzielę i mnie nie było to napisał smsa, że miałam na obiad jeszcze zostac i że było cudownie. Pomimo, że go nadal kocham to już nie chciałabym do niego wracać. Pogodziłam się z tym, że nie możemy być razem. Ale znowu zaczęłam tęsknić za nim. Jestem zmiękczona.
czwartek, 12 czerwca 2008
267.
12:09 Od chwili, kiedy postanowiłam pierwsza nie pisać., telefon i gadu milczy. Już przestałam czekać na wiadomość na gadu, już się nie spodziewam. Muszę się jeszcze tego nauczyć z telefonem. Dzisiaj mnie nie dziwi, że milczy i prawie nie smuci. Wieczory są gorsze, chociaż zaczynam sobie z tym radzić chyba. Nie panikuję już, staram się sama siebie uspokajać jeszcze w ciągu dnia i aż tak się nie boję. Chora znowu jestem.
środa, 04 czerwca 2008
266.
14:19 Żyję sobie całkiem całkiem. Bałam się, że gorzej zniosę to rozstanie. Tak naprawdę po prostu staram się o tym za dużo nie myśleć ani roztrząsać bo wtedy czuję, że jestem blisko załamania. Pomimo, że moja samoocena spadła o połowę to staram się umawiać z jakimiś facetami żeby nie siedzieć w domu i się nad sobą nie użalać. Ktoś się rozstał niedawno ze swoją kobietą i teraz często się spotykamy przy piwku i marudzimy razem, że tęsknimy do nich :) Ogólnie to Deprim rządzi i chodzę pozytywnie nastawiona do życia. Dużo jem i dużo śpię, czyli dupa mi pewnie rośnie he
poniedziałek, 26 maja 2008
265.
11:17 W czwartek rozstałam się z Łysym. Wiem, że to jest najlepsze z możliwych dla mnie rozwiązań, ale i tak jest mi z tego powodu bardzo przykro. Tęsknię za nim bardzo mocno. Staram się nie załamywać, ledwo ledwo się trzymam. Liżę rany. Nadal go kocham, chociaż wiem, że nie zasługuje na moją miłość :(
środa, 21 maja 2008
264.
10:17 Wczoraj żeby o nim nie myśleć położyłam się spać po pracy. Nie wyszło mi bo mi się śnił. Nie odezwał się wczoraj nawet jednym złamanym smskiem. Coś czuję, że jak dojdzie do konfrontacji to cała wina spadnie na mnie hehe. To jest kurewsko smutne i bardzo mnie boli. Czuję sie bardzo samotna. Ciężko mi, czuję się zdezorientowana. Tęsknię do Łysego. Jutro jest wolny dzień i mam postanowienie, że nawet jak on zaproponuje spotkanie to odmówię. Trudne to bo chciałabym się z nim spotkać. Coś mi mówi, że on odezwie się dopiero w sobote albo w niedzielę. Jeżeli wogóle się odezwie.
wtorek, 20 maja 2008
263.
09:42 Poprzedni weekend nie należał do najlepszych bo sie kłóciłam z Łysym. Gdy wstaliśmy w niedzielę zaczęłam rozmowę na temat naszego związku. Chyba nie ma sensu tego już dłużej ciągnąć. Jak Łysy się zorientował do czego dążę, zaczął gadać jak bardzo mnie kocha, że teraz już mu się wszystkiego odechciało i zmiękłam. Teraz pisze słodkie i miłe smski. Pstanowiłam pierwsza do niego nie pisać i odpisuję tylko gdy do mnie napisze. Nie będę również pierwsza proponować spotkania. Teraz nadchodzi długi weekend i jetem ciekawa jak go spędzę. Takie postępowanie może sprawi, że się polepszy. Jeżeli nie, to sprawi, że się od siebie oddalimy i będzie łatwiej się rozstać. Jedno z dwóch. To smutne i przykre, ale jestem dobrej myśli. Cokolwiek się stanie będę musiała sobe poradzić. Jakoś.
czwartek, 15 maja 2008
262.
11:32 Jestem głodna. Jeść, jeść, jeść. Zjadłam już swoją dolę co miałam wydzieloną i czuję głód. Robie to z nadzieją, że żołądek mi się skurczy, a nad apetytem nauczę się panować. Przedwczoraj miałam dobry humor, matka też i sobie tak w kuchni gadałyśmy i się przyznałam, że od tych tabletek mam ogromny apetyt i że chcę schudnąć i wogóle. Wczoraj matka znowu piła i zaczęła mnie wyzywać od grubasów i od kurew też ale do tego jestem przyzwyczajona. Wczoraj jak tak darła ryja nade mną to się jej przyjrzałam i zobaczyłam czystą nienawiść w oczach. Ona mnie nienawidzi miedzy innymi za to, że nie poddaję się jej manipulacjom i nie jestem na jej zawołanie. Jest mi przykro, że mieszkam z osobą, która tak mnie nienawidzi i się na mnie wyżywa. Jeszcze gorzej jeżeli jest to moja matka. Chociaż już od paru lat jej nie traktuję jak matki.
środa, 14 maja 2008
261.
15:39 Musze schudnąć, musze schudnąć, musze schudnąć, musze, musze, musze. Rower i ćwiczenia oraz poskromić apetyt. Od tych hormonów chce mi się już wogóle jeść. Muszę się po prostu przyzwyczaić do ciągłego uczucia głodu i schudnąć musze musze musze. Naprawdę muszę hrhrhrhr...
piątek, 09 maja 2008
260.
14:18 Zostałam kopnięta przez Poważnego hehe
czwartek, 08 maja 2008
259.
23:31 Wczoraj Łysy przyszedł po mnie do pracy, spotkaliśmy jego kumpla i oni stwierdzili, że taka ładna pogoda to by sie przydało pojechać nad jeziorko. No i pojechaliśmy do Borówna tak chwilke sobie na pomoście posiedzieć i piwko wypić :) O godz 20.30 byłam umówiona z Chudą, ale po drodze przystanęłam na chwilkę z chłopakami i poszłam po nią i wróciłyśmy z nimi pić. Potem przyszedł Ktoś i tak wyszlo, że siedzieliśmy do godz 2 w nocy na krawężniku i piliśmy piwo. Pogadaliśmy wreszcie troszkę. Nie widzieliśmy się miesiąc, zero kontaktu. Ta jego dziewczyna jest tak o mnie mocno zazdrosna, dlatego on się nie odzywa. Dzisiaj Łysy był pierwszy dzień w nowej pracy, mówił, że podoba mu sie. Cieszę się. Kocham go mocno. Już niedługo i ja pewnie zmienię prac. Dzisiaj cały dzień miałam potężnego kaca i marzyłam aby iść spać od razu po pracy. Niestety obiecałam we wtorek Platonowi, że pójde z nim dzisiaj na zakupy. Nie było tak źle :) Tak jak od poniedziałku miałam głupawkę i dużo energii, tak dzisiaj nic mi się nie chce, spałam prawie cały dzień i zaraz wracam do łózka :) |